+ Rollercoaster
Miałem już nie pisać na tym blogu, ale w takie dni nie mogę się po prostu powstrzymać. Dzisiaj znów mam swój rollercoaster:) I fajnie jest:D
Lata uśpienia, wszystko wydaje się płaskie, szare, a tu nagle bum i mam jakąś zajebistą huśtawkę nastrojów. Skoncentrować się nie mogę, jestem mega pobudzony, miliony kolorowych myśli pędzą w światłowodach mojej głowy. Na maksa uzależniające uczucie - bardzo odpędza od codziennych rzeczy, bo pracować się nie da, nie da się normalnie jeść, zrobić zakupów, posprzątać meiszkania. Jak po chemii, ale bez chemii; no przynajmniej bez chemicznej chemii;-) Najchętniej poszedłbym na jakąś zdecydowanie zbyt głośną i przepitą imprezę, coś z tym zrobił, wykorzystał. Tyle energii, która zaraz mi rozpruje jakiś szef żeby się wydostać:D
toma01 2012-05-25 10:22:17
skomentuj (0)
+ Mój syn
Pościel jest miękka i ciepła. Pastelowe kolory pomagają zasnąć, oczy mam zamknięte. Jestem ojcem, mam wspaniałego syna. Cudowna radość dziecięcych oczu, blask zdrowych, silnych włosów, emanująca radość życia bez stresu. Zabieram go do muzeum, w wielkie święto. Jest cudownie, uczę go, daję mu coś co może dostać tylko ode mnie. Dziecięca ekscytacja obecnością prezydenta z okazji święta, wojsko, galowe mundury, piękne wnętrza.
Wiem, że muszę pójść do toalety i nie wiem co zrobić. Czy mam go zabrać ze sobą? To niezdrowe. Więc muszę go zostawić tu na chwilę, wśród tych ludzi, wśród funkcjonariuszy, agentów, żołnierzy. Jest bezpieczny. A jednak jest coś na dnie, niepokój, lęk. Lęk, który staram się zwalczyć. Dla jego dobra. Chcę żeby rósł zdrowo, w zdrowym świecie, zdrowych relacjach.
Idę sam, proszę żeby nie odchodził. Ale go nie ma. Gdy wracam nie ma go. Nie mam gdzie go szukać, nie mogę zadzwonić, a wszyscy się rozeszli. Gdzie jest mój syn? Gdzie jest to co miało po mnie pozostać? Gdy wszystkie nadzieje i talenty są już stracone. Gdy wszystko przepuściłem i wszystko co mi pozostało to On.
Mogę się tylko obudzić. Klęska.
toma01 2012-04-21 02:10:45
skomentuj (0)
+ Siedem żyć
Jestem kotem. Lubię się pieścić, lubię kiedy się mnie dotyka i głaszcze, ale tylko wtedy gdy ja tego chcę. Potrafię być pożyteczny, leczę i sprawiam, że ludzie czują się lepiej. Jestem zwinny, świetnie się poruszam, lekko i cicho stąpam. Mój widok sprawia ludziom przyjemność. Potrafię się obrazić, gdy jestem zaniedbywany, mogę chcieć się odgryźć i boleśnie za to zranić. Kocham ciepłe miejsca, lubię łóżko, dom i spokój, ale potrafię też balansować na krawędzi, wspinać się po dachach i wykonywać niebezpieczne skoki. Potrzebuję ludzi, ale chodzę własnymi ścieżkami. Jestem kotem i mam siedem żyć. Właśnie rozpoczynam trzecie.
toma01 2011-09-09 18:28:01
skomentuj (0)
+ Korzenie
Kilka notek niżej napisałem, że pora żeby Tomek ruszył dupę i gdzieś wyjechał. Nie na wakacje, ale pomieszkać, popracować - zmienić otoczenie, zmienić siebie i zamienić trwanie w... życie? Dupa. Dostałem ofertę pracy w Hiszpanii. I co zrobiłem? Odrzuciłem ją, bo za mało płacą. Okazja jakich mało. Mogłem wyjechać do kraju, który lubię, do kraju, w którym mówi się językiem, który znam i w którym już pracowałem przez miesiąc. Poznałem ludzi, z którymi miałbym pracować, dogadywałem się z nimi i myślę, że mógłbym ich polubić.
A jednak nie wyjechałem.
Coś mnie tu trzyma. Zapuściłem korzenie, ale się do nich nie przyznaję. Kurwa.
toma01 2011-09-05 21:36:05
skomentuj (1)
+ Pamięć
Dzisiaj przekonałem się, że coś co raz zobaczyliśmy już nigdy nie znika z naszej pamięci. Co chwila nasz mózg otrzymuje nowe dane, więc stare ladują na coraz dalszych półkach. Cały czas można jednak do nich sięgnąć i jeśli tylko mamy odpowiednią motywację, a może stymulację, to jesteśmy w stanie dotrzeć do nieprawdopodobnie starych danych. Również takich, które były błahe i wydawało nam się, że wyrzuciliśmy je z pamięci. Niektóre z nich okazują się ważne dopiero kilka lat później.
Umysł to potężne narzędzie, szkoda że nie ma do niego instrukcji. Tak jak nie ma instrukcji do serca. Wszystkie pozostałe organy nieźle potrafimy kontrolować. No chyba, że chodzi o penisa na starość;-)
toma01 2011-09-05 21:22:56
skomentuj (0)
+ Wczorajszy wieczór
Wczorajszego wieczora miałem niesamowity napływ czystych, wyrazistych myśli. Wspaniały strumień świadomości, kiedy nagle odkrywamy reguły w wydawałoby się zupełnie chaotycznym świecie. Zaczynamy rozumieć, widzieć dużo więcej i w jakimś sensie panować nad tym chaosem.
Dzisiaj niewiele już z tego zostało. Pamiętam tylko, że myśli były o zmieniającym się świecie, życiu i rozpadających się więziach między ludźmi. Przez kilka chwil miałem niezwykle silne przekonanie, że zmieniły się czasy i relacje międzyludzkie stały się dużo mniej trwałe. Była to jednak myśl bez zabarwienia pejoratywnego, nic pod tytułem "co za czasy" i "jak tu teraz żyć". Po co zaraz taka naiwność. Ludzie tysiące razy w swojej historii mieli poczucie, że świat schodzi na psy i zmierza ku końcowi. A świat i ludzkość mają się tak samo jak wcześniej. Tak samo, a jednak inaczej. Inaczej może być oczywiście postrzegane jako lepiej, jako gorzej, albo po prostu jako inaczej. Dramatu nie ma.
Kiedyś obawialiśmy się, że człowiek nie będzie potrafił zdobyć jedzenia, bo wszystko kupuje w sklepach zamiast uprawiać bądź hodować. Nie będzie potrafił przetrwać w naturalnych warunkach, bo otoczył się kokonem cywilizacji. Niedawno jeszcze słyszeliśmy, że wkrótce przyrośniemy do komputerów, a one przejmą nad nami kontrolę. Przykłady można mnożyć.
Idąc tym samym tropem można powiedzieć, że wkrótce na świecie zapanuje anarchia, bo rozpadają się więzi międzyludzkie. Nikt już nie wiąże się z nikim na całe życie, ale na co najwyżej kilkanaście lat, a później trzeba zrobić generalne porządki. Miłość nie jest już na zawsze i na zabój. Można się zauroczyć, można w szalony sposób okazywać zakochanie, ale wszyscy wiemy, że to przejdzie i pewnego dnia przyjdzie nam wybrać: gonić za nowym zauroczeniem czy pozostać w zawieszeniu, niedookreśleniu, niezdefiniowaniu.
Czasami może zatęsknimy za motylkami w brzuchu, ale to przejdzie. Wówczas powiemy, że dorośliśmy i nie można całe życie gonić za czymś co i tak musi przeminąć.
Nie wiem do końca co chcę napisać, wspaniały strumień świadomości był wczoraj, a dzisiaj już go nie ma.
toma01 2011-05-12 23:23:06
skomentuj (0)
+ Alicja już tu nie mieszka
Kilka miesięcy temu pewien kaznodzieja biznesu sprzedał mi pewien patent. Otóż, ponoć gdy chcemy zmienić coś w swoim życiu, spróbować nowości to wystarczy głośno o tym powiedzieć. A dokładniej rozpowiedzieć - znajomym, rodzinie, wspólnikom i współpracownikom:) To wystarczy, bo wcześniej czy później znajdzie się ktoś, kto będzie mógł nam pomóc w tej zmianie.
Tak więc: mówię wszem i wobec, że przyszła pora żeby Tomek ruszył dupę poza granice naszej wspaniałej ojczyzny. Byłem oczywiście za granicą, ale teraz chcę na dłuuuugo. Jeśli ktoś wie jak się dostać na ciekawy wolontariat, może mi pomóc w znalezieniu pracy jako barman na plaży albo badacz zwyczajów godowych namibijskich surykatek, to czekam na wieści:) Mam ogromną ochotę zmienić adres, a dokładniej mówiąc to mam ochotę nie mieć adresu przez pewien czas. Pewien czas = minimum rok, ale oferty na pierwsze 3 miesiące też chętnie rozważę:)
Ja po prostu chcę zamienić mieć na być. Potrzebuję tego:)
toma01 2010-12-13 21:15:25
skomentuj (0)
|